Reklama

Grzmiąca - wieś spokojna na uranie

Należy do starych wsi o dość bogatej historii. Ta mała miejscowość powiatu wałbrzyskiego, leżąca na terenie gminy Głuszyca przez wieki mogła się poszczycić nie tylko jednym z najstarszych drewnianych kościołów protestanckich w okolicy, ale także hrabiami wyzyskiwaczami, fabryką na europejską skalę i tajnymi badaniami radzieckich uczonych.

Powstała prawdopodobnie w XV wieku, być może po wojnach husyckich, które zniszczyły okolicę. Są jednak przypuszczenia, że istniała o wiele wcześniej, być może już w XIII wieku jako osada związana z pobliskim zamkiem Rogowiec. Pierwsza wzmianka o wsi z 1497 roku mówi o opuszczonej osadzie, należącej do zamku, a więc na pewno już wcześniej istniejącej. Ewenementem jest jej nazwa, która wyjątkowo utrzymała się w pierwotnym brzmieniu i zapisie. Późniejsze dzieje Grzmiącej wiążą się ściśle z ogromną posiadłością hrabiów von Hochberg z Książa, a właściwie z pobliską Głuszycą, również do nich należącą. Grzmiąca mogła powstać przy starym trakcie handlowym, który wiódł z Mieroszowa przez Sokołowsko, Radosno, Przełęcz Trzech Dolin i dolinę Rybnej u podnóża Rogowca i nosił nazwę Wysokiej Drogi. Być może do ponownego zasiedlenia osady przyczyniły się poszukiwania rud metali, prowadzone w tym rejonie w początku XVI wieku. Z 1548 roku pochodzi wzmianka o istnieniu w okolicy jakiś starszych wyrobisk, nie ma natomiast relacji o rezultatach robót. Poszukiwano tu głównie rud srebra i ołowiu, które z przerwami eksploatowano do początku wojny 30-letniej. Około połowy XVI wieku we wsi wzniesiono drewniany kościół parafialny, który po licznych remontach przetrwał do dziś i jest najcenniejszym zabytkiem miejscowości. Była to jedna z pierwszych fundacji ewangelickich na tym terenie, co świadczy iż mieszkańcy musieli dość wcześnie i gremialnie przejść na protestantyzm. Dopiero w 1654 roku kościół przejęli katolicy. Przez cały czas wieś pozostawała własnością Hochbergów, ale była to wówczas mała osada.

Wieś rośnie w siłę

Większy rozwój wsi nastąpił dopiero w pierwszej połowie XVIII wieku. W 1742 roku liczyła ona 28 kmieci oraz 42 zagrodników i chałupników. W 1765 roku wartość majątku oszacowano na 1.462 talary, mieszkało tu nadal 28 kmieci, 3 zagrodników i 38 chałupników. Wśród nich, aż 30 rzemieślników, głównie chałupniczych tkaczy. Hochbergowie dbali dobrze o swoje interesy, bo już w 1764 roku zostały wydany nakaz, aby chłopi z należących do nich wsi, m.in. Grzmiącej zaopatrywali się w węgiel wyłącznie, z również hrabiowskiej kopalni w Glinicy. W 1782 roku we wsi znajdował się młyn wodny i pięć bielników, a wśród mieszkańców było 31 kmieci oraz 41 chałupników, w tym 14 tkaczy. Można sądzić, że Grzmiąca była wówczas wsią głównie rolniczą. W 1799 roku rozpoczęła się ponownie kariera górnicza miejscowości, bowiem sztygar Reiter założył tu kopalnię węgla kamiennego „Unverhofft Gluck”, która działała jednak tylko do 1801 roku. Została zlikwidowana ze względu na nieopłacalność wydobycia.

Wyzysk Hochbergów

W XIX wieku Grzmiąca nadal rozwijała się dość szybko. W 1825 roku liczyła 83 budynki, w tym szkołę ewangelicką z nauczycielem, szpital-przytułek, wolne sołectwo, młyn wodny, młyn do mielenia kory dębowej, gorzelnię, tartak, trzy bielniki i folusz. Działały tu trzy krosna bawełniane i 23 lniane, wymieniano też małą, prawdopodobnie odkrywkową kopalnię węgla. Jak widać Grzmiąca rozwijała się głównie dzięki rzemiosłu i przemysłowi. W 1840 roku nadal stanowiła własność panów na Książu. Liczba domów nie wzrosła, ale zwiększyła się na przykład liczba wioskowych nauczycieli i młynów do mielenia kory dębowej. W 1836 roku kupiec Doring z Wałbrzycha do spółki z hrabią von Hochbergiem uruchomili kopalnię „Christian Gottfied”, która działała do 1880 roku, już jako wyłączna własność hrabiego. W 1840 roku dała ona 17 ton węgla. W tym samym roku w Grzmiącej pracowało 35 krosien bawełnianych i 11 lnianych, a ponadto było 23 rzemieślników (nawet zegarmistrz i złotnik) oraz 10 handlarzy. Była to już więc bogata, dobrze rozwinięta wieś, znaczny ośrodek przemysłowy, głównie tkacki.

Po upadku tkactwa chałupniczego i górnictwa węgla kamiennego, w drugiej połowie XIX wieku Grzmiąca zaczęła się przekształcać w wieś letniskową. Działała tu polecana przez przewodniki gospoda i prowadziła tędy uczęszczana trasa z Głuszycy na Rogowiec. W 1880 roku miedzy Grzmiącą a Głuszycą przeprowadzono linie kolejową z Kłodzka do Wałbrzycha. Na polach należących do wsi zbudowano stację Głuszyca, przy której rozwinęła się Kolonia Kolejowa, nominalnie należąca do Grzmiącej. W dole wsi, nad Rybną na bazie starego tartaku powstały duże zakłady drzewne. W okresie międzywojennym stały się największą w Europie fabryką drewnianych szpul dla przemysłu włókienniczego i fotochemicznego (szpulki do filmów). Jej wyroby eksportowano do wielu krajów europejskich, a nawet do Indii. Spowodowało to znaczny wzrost ludności, nawet po odłączeniu Kolonii Kolejowej i przekazaniu jej do Głuszycy. Duże połacie lasów należących do wsi, sprawiły, że istniała tu leśniczówka. Miejscowość odgrywała znaczną rolę w ruchu turystycznym. Działały w niej przed 1939 rokiem aż trzy gospody. W czasie wojny Niemcy podjęli próby eksploatacji rud uranu.

Radzieckie sondowanie

Po 1945 roku Grzmiąca pozostała osadą przemysłowo-rolniczą. Pracę w zakładach drzewnych wznowiono już w 1946 roku, ale zmieniono nieco profil, urządzając też odlewnię, gdzie produkowano części do maszyn włókienniczych. Miejscowe złoże rud uranu wzbudziło zainteresowanie władz radzieckich, które podjęły prace badawczo-eksploatacyjne. Ich efektem jest hałda urobku w górze wsi i ślady wykopów. Dopiero w 1964 roku przeprowadzono ponowne badania złóż, które potwierdziły występowanie mineralizacji uranowej, ale o takiej koncentracji, która wykluczała opłacalną eksploatację. Obecność uranu powodowała wystąpienia zaniepokojonych mieszkańców do władz, jednak badania, m.in. ostatnie, przeprowadzone przez Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, nie wykazały zagrożenia. W drugiej połowie XX wieku, zakłady drzewne działały pod nazwa Dolnośląskich Zakładów Artykułów Technicznych „Nowar”. Zajmowały się produkcją m.in. drewnianych palet ładunkowych. Bliskość Głuszycy i miejscowy przemysł powodowały, że Grzmiąca przez cały czas zachowała ustabilizowaną sytuację ludnościową i nigdy się nie wyludniła. Od kilku lat we wsi do łask powraca funkcja letniskowa.

Artykuł ukazał się drukiem w Tygodniku "Nowe Wiadomości Wałbrzyskie".

Joomla templates by a4joomla